Jestesmy teraz na polnocy dominikany, w centrum turystycznym playa dorada (zlota plaza). Jest to wypoczynek po amerkansku: wielka skala, iles hotelow i programow typu RCI, w naszym osrodku pelne picie jedzenie, trzy baseny, drinki, glosna muzyka, troche przyrody, pola golfowe, plaza zlota na ktorej malo kto sie kapie. W odroznieniu od Santo Domingo gdzie wszystko bylo wzglednie wysublimowane i ciekawe z punktu widzenia kulturowego i historycznego, playa dorada to jak chyba wszystkie osrodki turystyczne nak karaibach.
W dodatku do unkalnych roslin rodzimych, tez sa rozne zwierzatka ktore turystom przymilaja pobyt. Do okola osrodka chodza i rozlegiwaja sie iles kotkow, na na wolnosci, ale tez ogolnie dobrze traktowane przez turystow i obsluge. Wyglada ze w penym momencie zaczely sie rozmnazac, a jeszcze nic z tym osrodek nie zrobil. Z drugiej strony sa takie male czarne kawki, ktore ciagle kraza wokol jadalni all-inclusive, i wyjada ludziom z taleza jak tylko ktos odejdzie, np. po cos do picia. Nawet byla taka niesamowita scena, ze pan kelner zakryl talerz serwetka biala zeby zniechecic ptaki, a jeden sobie przylecial i pare razy dziobkiem zlapal sie za rog serwtki, ciagnac ja, az odrkyl czesc talerza, i wzial sobie taki trojkacic jajecznicy i odfrunal. Bylismy zaszokowani. Jakos te ekosystemy jeszcze na siebie nie zaczely dzialac, np zeby koty polowaly na kawki, ale ciekawe jak dalej to sie rozwinie w tym osrodku.
Bylismy rowniez na scuba diving dla rozrywki. Ja bylem dwa razy, gosia raz a drugi na snorkeling. Robilismy zdjecia pod woda wiec bedziemy sie nimi niedulgo dzielili, lacznie z naszymi zdjeciami z samej podrozy. Mielismy wspaniala pogode, i pierwszy raz to polynelismy prosto z plazy na glebokosc okolo 50m na rafy, drugi raz wsiedlismy na motorowke by podjechac na takie piekne rafy koralowe gdzie bylo wiele ryb. Bardzo podoba mi sie uczucie ze mozna tak dulgo byc pod woda–czulem sie jak ryba.
Jutro juz zbieramy sie i jedziemy do santo domingo by wracac przez nowy jork do siebie. W nowym jorku beda nas podejmowali Michal i Alusia Gorscy, moi przyjaciele. Nastepny raz to juz chyba w londynie cos napisze.









