Dzis w londynskim POSK odbylo sie zapowiadane z wielkim szumem spotkanie przedwyborcze z Donaldem Tuskiem .
Odbylo sie? Tylko dla wybrancow, okazalo sie, ze na spotkanie przedwyborcze trzeba bylo wchodzic za biletami (one nie byly platne, z tego co mi wiadomo)!! tak tak, tego jeszcze nie grali! pomimo, ze w publicznie dostepnych informacjach o zadnych biletach nie bylo absolutnie mowy. Zreszta sam pomysl biletow na takie spotkanie jest z lekka absurdalny, tak jakby na leicester square mozna bylo dostac blety na mamma mia, chicago i tuska
Zawsze mi sie wydawalo, ze spotkania przedwyborcze maja charakter powszechny, bo ich celem jest dotarcie do jak najwiekszej liczby glosujacych…W kazdym razie jedyne spotkanie przedwyborcze PO w Lodnynie zostalo zorganizowane w sali mieszczacej max 300 osob. Reszta, czyli zdecydowana i wkurzona wiekszosc musiala sie obejsc smakiem. Jednemu z kolegow, Bartkowi, udalo sie wejsc i przekazal tym, ktorzy musieli zostac za zamknietymi drzwiami, ze PO nie liczylo na tak wielka frekwencje i nie spodziewali sie, ze az tak wiele osob bedzie chcialo w spotkaniu uczestniczyc. No tak, w Londynie jest w koncu tylko 100.000 Polakow….
No nic, trzeba jednak Tuskowi podziekowac, ze jako jedyny do tej pory polityk polski docenil kapital wyborczy polskiej emigracji w uk. Ciekawe, czy w ogole relacja na ten temat pokaze sie w polskich mediach? Wiadomosci, jesli juz, to pewnie pokaza jedynie zdenerwowanych wyborcow rozczarowanych tym, ze, tak jak jeden pan, nie moga wejsc na sale, pomimo, iz jechali specjalnie pare godzin pociagiem… a moze przeceniam tendencyjnosc naszej kochanej TVP?
Napisane w Polityka









