ten weekend byl straszliwie leniwy… nie robilismy doslownie nic… wspaniale. Co prawda ja sie nie za bardzo przemeczalam w ciagu tygodnia - przez 3 dni bylam na szkoleniu poza Londynem, ale Lukasz okropnie duzo pracowal. Dlatego chyba zasluzyl sobie na slodkie lenistwo.
Dzis spedzilismy pare godzin w Richmond Park, ktory slynny jest ze swoich stad jeleni i saren.

Zdjecie powyzej pochodzi z lutego tego roku, ale generalnie jelenie w Richmond Park mozna spotkac przy kazdej wizycie. Dzis widzielismy tez dumnego przywodce stada.

Wygladal bardzo groznie i byl spory, ale zupelnie sie nie bal ludzi. Tuz obok niego przebiegala sciezka i pojawila sie na niej para z dzieckiem - zaszczycil ich tylko spojrzeniem ale nie zmienil swojej pozycji.
Richmond Park jest gigantyczny, byly to kiedys tereny lowieckie Henryka VIII, stad w nazwie Royal Richmond Park. Bylismy juz tam trzy razy, za kazdym razem widzielismy cos innego. Dzis odkrylismy miejsce zwane Henry VIII’s Mound - najwyzsze wzniesienie w parku - usypane w miejscu megalitycznego kurhanu. Dumnie goruje od wschodu nad okolica Richmond, Twickenham i pobliska Tamiza. Od zachodu natomiast, w specjalnie w tym celu utworzonym tunelu z drzew - widac Katedre Swietego Pawla, oddalona o 11 mil. To niesamowite, ale ten widok z Richmond Hill na Katedre zostal zaprojektowany przez Christophera Wrena w 1710 roku i do tej pory zostal zachowany i chroniony przed zabudowa. Jestem pod wielkim wrazeniem - Brytyjczycy traktuja swoja stolice jak zyjace dzielo sztuki, jej staly rozwoj i nowoczesnosc sa w stanie tak wspaniale wplesc w historie miasta. Na pewno w Londynie jest mnostwo zarowno miejsc zapierajacych dech w piersiach, jak i okropnie brzydkich lub zapierajacych dech - ale ze strachu
ale to, co na mnie zawsze robi wrazenie, to niespotykana umiejetnosc pogodzenia architektury nowoczesnej i historycznej. Londynczycy sa bardzo przywiazani do swojej historii, ale bez histerii - tak jak to ma miejsce w Polsce. Staraja sie miec do niej pragmatyczny stosunek, czasem nawet z lekkim przymruzeniem oka… Jakos trudno mi to sobie wyobrazic w Polsce - lekkie przymruzenie oka i pragmatyczny stosunek do Lazienek????? Nie….. przeciez tam nawet na trawniki nie mozna wchodzic….









