W zeszla niedziele zaskoczyl nas od rana snieg. Gdy sie obudzilam, zastanawialam sie - czemu w pokoju tak jasno…. Gwoli wyjasnienia, bez soczewek na oczach mam spory problem zeby zobaczyc kontury mebli w pokoju, a co dopiero zindentyfikowac co sie dzieje za oknem. Dopiero moj kochany Maz mnie oswiecil oznajmiajac, ze oto za oknem, w kwietniu, zupelnie sie nie przejmujac kalendarzem, pada sobie snieg.

Wieczorem wybralismy sie na spacer po naszym parku (Lloyd Park) i naliczylismy okolo 8 balwanow. Oto jeden z nich:

A oto ta sama czesc parku - ale dwa miesiace wczesniej, a konkretnie w dniu naszej przeprowadzki:

Ah, no i jesli juz mowa o dniu, kiedy sie wyprowdzilismy - chcemy sie z wami podzielic historycznymi, bo ostatnimi zdjeciami z naszego kochanego mieszkanka na Clapham. Te tysiace pudelek i pudeleczek - to nasz caly dobytek, ktory udalo nam sie zgromadzic w poltora roku….











